Witaj Gościu!

Zaloguj
Zarejestruj
Książki w koszyku

Twój koszyk jest pusty
STRONA GŁÓWNA O NAS JAK KUPOWAĆ KONTAKT KLUB CZYTELNIKA 0
ZNAJDŹ KSIĄŻKĘ LUB AUTORA








 



PROZA, POEZJA, ESEJ, LITERATURA FAKTU

Caroline Derrien, Candice Nedelec
Państwo Macron
Cena: 34.90 PLN
Ilość stron: 196
Oprawa: miękka
Format: 135x200 mm
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-65068-88-0
  
Kup na prezent

Kilka słów o...
PREMIERA: 12.07.2017 r.

Ona jest jego busolą. On jest jej stroną świata. Od lat się kochają i patrzą w tym samym kierunku – ostatnio w stronę Pałacu Elizejskiego. Już tam są...

Macronowie wierzą w swoją dobrą gwiazdę. Są fascynujący, podobnie jak dzielące ich dwadzieścia cztery lata, które intrygują. Jak historia ich miłości, której Brigitte w żadnym momencie nie odczuwała jako wykroczenie i o której zgodziła się teraz mówić tak szczerze jak nigdy dotychczas.

Aby ujawnić kulisy tego duo o niespotykanej ambicji, Caroline Derrien i Candice Nedelec odnalazły wszystkich tych, którzy się bliżej z nimi zetknęli. Zdobyły nieznane świadectwa z Amiens, gdzie tych dwoje spotkało się w liceum, aż po ekscytujące relacje z kolacji w Bercy z "całym Paryżem".

W jaki sposób ta wyjątkowa para oparła się niszczącym wpływom czasu i plotek? Jak im się udało zachować – wbrew wszystkim i wszystkiemu – swój wyjątkowy związek?

Książka stanowi efekt intrygujących dziennikarskich dociekań, których obiektem jest fascynująca para małżeńska w drodze do władzy.

O autorach:

Caroline Derrien jest niezależną dziennikarką, po pracy w iTELE, w „Echos” i „VSD”. Razem z Candice Nedelec napisała Sarkozy et les femmes. Un homme sous l’influence (J.-C. Gawsewitch).

Candice Nedelec jest szefem serwisu politycznego i mediów w magazynie „Gala”, autorką Bernadette et Jacques (Stock ) oraz Paroles de femmes sur ces machos qui nous gouvernent (J.-C. Gawsewitch).

Fragment/Recenzja:
 


 

Autor Jerzy Doroszkiewicz

Taka historia mogła się zdarzyć tylko we Francji. Kiedy się zakochali, telefony komórkowe wchodziły do użycia, zaś oni mogli używać życia tylko w weekendy. Po udanej kampanii – on został prezydentem Francji, zaś 24. lata starsza żona – pierwszą damą.

Błyskotliwy uczeń i student, fanatyk kółka teatralnego, gdzie jako 15-latek zakochał się w matce swojej koleżanki z klasy, bankier Rotschilda, minister. Francuskie dziennikarki zapewniają, że najważniejszą z ról Emmanuela Macrona jest nieustająca miłość do żony. Zony zakochanej nie tylko w nim, ale i w literaturze. Kobiety, która nie ulękła się skandalu, pozwoliła przemówić miłości, wreszcie wsparła męża w drodze po najwyższe francuskie stanowisko.

Ambitne dziennikarki tworząc kompilację artykułów prasowych, postarały się również dotrzeć do wszystkich tych, którzy się bliżej zetknęli z państwem Macron. Zdobyły nieznane świadectwa z Amiens, gdzie tych dwoje spotkało się w liceum, aż po ekscytujące relacje z kolacji w Bercy z "całym Paryżem".

Między wierszami można poznać kulisy kampanii prezydenckiej – od hasła „marszu”, po odwiedzenie 100 tys. wyborców, po familiarne gesty i przemyślane spotkania z dziennikarzami z prasy regionalnej, która podobnie jak w Polsce, ma większe znaczenie niż dzienniki centralne.

Otwartość i odwaga w zwalczaniu plotek i prezentowaniu swoich relacji przez tę niezwykłą parę pozbawiła zarobku całe zastępy paparazzi, nie udały się też plotki o homoseksualizmie prezydenta. Kiedy powstawała ta książka, był w drodze do władzy. I tłumaczący ją Andrzej Bilik, i szefowie wydawnictwa mogą sobie pogratulować wyczucia chwili. Dziś każdy chce poznać tę parę, nawet jeśli nie interesuje się polityką.

 



 
Macron został wybrany na prezydenta Francji w tym roku. Czy wybór był słuszny, to już nie nam oceniać. Dużą sensację wzbudził jego związek z Brigitte, która jest od niego starsza o 24 lata. W książce Państwo Macron poznamy nieco bliżej przyszłą (z perspektywy książki) parę prezydencką.

Zaczynając czytać książkę musimy pamiętać, że Macron jest jeszcze kandydatem na prezydenta. Późniejsze wydarzenia możemy sobie tylko dopowiedzieć jako konsekwencje podjętych decyzji.

Autorki skupiły się na relacji jaka łączy państwa Macron. Dla wielu sensacją była duża różnica wieku między małżonkami, a zwłaszcza fakt, że to ona jest starsza. Dodatkowo szokowała informacja, że ona była nauczycielką a on uczniem. Nikt jednak już nie patrzy na fakt, że Emmanuel nigdy nie chodził do jej klasy. Taki związek z pewnością nie należy do najłatwiejszych. Ciągłe stawianie czoła stereotypom i szykanom ze strony zupełnie obcych ludzi.
Poza wyjątkową relacją pomiędzy małżonkami, autorki ukazały ich drogę do pałacu prezydenckiego. Ten, kto interesuje się wyborami, polityką, doskonale wie, że w takich sytuacja wiele się się zmienia. Przyszły kandydat na prezydenta oraz jego żona muszą zmienić swój styl życia. O ile dla niego to wciąż polityka, o tyle od żony wymaga się przestrzegania ścisłych reguł.

Państwo Macron to także opowieść o tym, co działo się w ostatnich miesiącach we Francji. Poznamy szczegóły drogi do pałacu prezydenckiego (o czym pisałam już wyżej), ale także zachowanie i decyzje innych polityków. Emmanuel Macron był w rządzie poprzedniego prezydenta. Pewnego dnia rezygnuje i wtedy zaczyna się jego walka o fotel prezydencki. W książce zobaczymy jak sytuację oceniali inni politycy.

Pomimo że książka jest dość krótka, liczy bowiem 196 stron, to potrafi wciągnąć już od początku. Zainteresowania dodaje fakt, że główni bohaterowie osiągnęli swój cel i zostali parą prezydencką. Dodaje to książce smaczku i z tą większą przyjemnością poznaje się historię, bądź co bądź, kontrowersyjnej pary.

Państwo Macron to książka, po którą po prostu trzeba sięgnąć. Poznamy nieco bliżej sylwetkę prezydenta, a także politykę francuską ostatnich miesięcy. W tej pracy każdy miłośnik Francji znajdzie coś dla siebie bowiem jeśli nie sama polityka nas interesuje, to nie brakuje tutaj odniesień do literatury.
https://francuskauliczka.wordpress.com/2017/07/09/panstwo-macron-caroline-derrien-candice-nedelec-recenzja/



 
Pamiętam, jak niespełna dwa tygodnie temu, podczas luźnej dyskusji w gronie przeróżnych tytułów naukowych i dyscyplin, pojawiła się pełna zdumienia opinia, dotycząca wywiadu przeprowadzonego przez Gazetę Wyborczą z nowo wybranym prezydentem Francji. Zdumienia, bowiem jak się okazało, młody polityk ma coś inteligentnego do powiedzenia. Emmanuel Macron nie ma w Polsce dobrej prasy. Dyskurs towarzyszący wyborom zdominowały dwa wątki, tworzące z Macrona wroga: o 24 lata starsza małżonka (z drugiej strony o 24 lata młodsza żona Donalda Trumpa) oraz ostre, populistycznie zabarwione słowa o Polsce. Gdzieś ginął sam kandydat, jego kariera polityczna, stworzony przez niego ruch En Marche!. Zagadnienie kreowania określonego wizerunku przez media (szczególnie, jeśli nie pokrywa się on z przyjętą PR-ową linią) to mój konik. Tym mocniej zainteresowała mnie propozycja zrecenzowania „Państwa Macron” Candice Nedelec i Caroline Derrien.
Autorki przybliżają kulisy pewnego rodzaju „afery obyczajowej”, którą żyje Francja. Czy raczej ta cześć obywateli czytająca prasę people. Pierwsza Dama nie idzie pokornie obok swojego męża, ale jest współtwórczynią jego sukcesu. Derrien i Nedelec oddają głos rozgadanej Brigit Trogneux-Macron, kobiecie, która towarzyszyła Emmanuelowi Macronowi od samego początku jego kariery. Czuć jednak w tle wywiadu troskliwą dłoń departamentu, dbającego o nieskazitelny wizerunek prezydenta. Osią narracji jest kariera Emmanuela Macrona, błyskotliwego ucznia, a następnie finansisty i polityka, który uwodzi otoczenie swoją erudycją i wyczuciem. Uwodzi także charyzmatyczną nauczycielkę, kierująca licealnym kołem teatralnym (której bezpośrednim uczniem Macron nigdy nie był). Poprzez wątek romansu, autorki podkreślają dobitnie, że przyszły polityk w swoich dążeniach jest nieustępliwy. Nawet jeśli dotarcie do celu zajmie mu wiele lat, a droga wymagać będzie wyrzeczeń czy odrzucenia życia prywatnego, nawet przez moment nie rozważy rezygnacji – zawsze otrzymuje to, czego chce.
Chronologiczne przywoływanie wątków sprawia, że książkę odbiera się jak dobry reportaż lub pełen dynamiki program dokumentalny. Fakty przywoływane przez Brigit Macron przeplatane są z wypowiedziami znajomych obecnego prezydenta z czasów szkolnych i studenckich czy wspólnych znajomych pary. Autorki analizują również dotyczące obyczajów artykuły prasowe i towarzyszące im dyskusje. Czytelnik otrzymuje świetnie opowiedzianą historię wpływu obecności Trogneux w życiu prezydenta Francji na jego karierę, od momentu spotkania w liceum „Opatrzności”, przez studia ekonomiczne, aż po uczestnictwo w życiu politycznym i pomoc w budowaniu zaplecza czy zdobywaniu poparcia. Państwo Macron zdają się działać jak wydajne przedsiębiorstwo czy mały, samowystarczalny kraj, który przoduje w dyplomacji. Nie brakuje także wątków z bardzo prywatnego życia pary. Każdy z nich zostanie jednak odpowiednio przefiltrowany pod kątem wizerunku Macronów, bynajmniej nie przez autorki. Do dziś w mediach ukazują się perfekcyjnie dopracowane zdjęcia czy przywoływane wcześniej wywiady. Opozycja zarzuca prezydentowi-finansiście wystudiowane zachowanie podczas wieców czy brak werwy i politycznej spontaniczności (wciąż jednak porywa tłumy).
W filtrowaniu czy wręcz tworzeniu hagiografii państwa Macron upatrywać można niedoskonałości książki. „Państwo Macron” to książka niemal hagiograficzna. Emmanuel Macron to erudyta, który zręcznie radzi sobie ze swoimi słabszymi stronami. Momentami można odnieść wrażenie, że jeśli jakiejś wady nie można przekuć w zaletę, nie znajduje miejsca w książce. Jeśli w trakcie zbierania materiału pojawi się mniej przychylna opinia czy krzywdzący fragment wywiadu, w którym media słusznie piętnują określone zachowania, zostanie on wykreślony z książki grubym piórem cenzora. Dla osób czytających między wierszami, podchodzących krytycznie będzie to z pewnością ciekawa lektura. Czasem przez peany przebija się ostra krytyka. Książka pozwala poczuć tę atmosferę usilnej kontroli wizerunku. A każda przesada prowadzi do zastanowienia – nawet ludzkie odruchy są piękne, fotogeniczne, wystudiowane.
Biorąc pod uwagę prywatne życie pary prezydenckiej jeszcze sprzed elekcji, nazwa ruchu En Marche! (Naprzód!), która stanowi jednocześnie akronim inicjałów założyciela, nabiera symbolicznego znaczenia. Fotografowie wciąż zastają Macronów spacerujących, rozmawiających z obywatelami. Para daje się „przyłapywać” na długich rozmowach z ludźmi, których interesy są niedostatecznie reprezentowane. Socjaldemokrata ma szansę wykazać się niemal au naturel. Książka nie jest jednak pozycją polityczną, która przybliża program partii Republika w Marszu. Pozwoli zrozumieć niektóre posunięcia prezydenta, koncentrując się na aspektach społecznych i psychologicznych, które ukształtowały poglądy Macrona. Jednym z najciekawszych wątków jest profil człowieka, który dąży do realizacji własnego planu i któremu się to udaje. Mieszczanin wspina się na najwyższe miejsca politycznej sceny co by nie mówić, silnie klasowej Francji. Tutaj ponownie czytelnik otrzymuje nieco coachingową wersję drogi do celu. Porażki ukazane są jako ważna nauka, poza tym „do przodu, nieustanne pasmo sukcesów”. Brakuje tego tragicznego zawieszenia, pokazania, że święci Macronowie stąpają po tej samej ziemi, co ich wyborcy.
Podczas lektury zastanawiałam się, czy możliwe byłoby przeniesienie takiej pozycji na polski grunt. Czy w grę wchodziłoby opisanie walki politycznej, której kulminacja to ostatnie 3 lata. O ile Francuzi lubują się w smaczkach, stylu, grach politycznych, które toczą się w kuluarach, polskie ujmowanie polityki jest przaśne, ograniczone do poglądów politycznych i kompromitujących afer. Polski dyskurs polityczny to amalgamat języka informacyjnego, z pewną dozą podatności na sensację, afery, brudne interesy. Z kolei opisana przez Derrien i Nedelec rzeczywistość nie obejmuje afer. Odnosiłam wrażenie, że mówienie o nich jest czymś, co nie przystoi klasie politycznej. Elity patrzą z rezerwą na parę, jednak nie wyrażają żadnych osądów. Wszelkie wątki, które mogłyby rozgrzać debatę są w książce pomijane czy gaszone – czy to o homoseksualizmie przyszłego prezydenta, karierowiczostwu, czy próbie budowania relacji za wszelką cenę, nazywanej „gościnnością”.
„Państwo Macron” to z jednej strony pół-biografia człowieka sukcesu, erudyty, który uporem i autentyczną pracą dotarł na szczyt krajowej polityki. Brigit cały czas jest obok swojego partnera, a następnie męża, nie próbując zdominować żadnej ze scen. Charakterystyczny jest moment, w którym wycofuje się z życia medialnego, żeby nie zaszkodzić mężowi. Z drugiej strony to obraz dość nietypowej, acz idealnej pary. W przekładzie Andrzej Bilika czyta się świetnie i szybko. To pozycja obowiązkowa nie tylko dla tych, którzy interesują się francuską sceną polityczną czy tym jednym przypadkiem (znajomość meandrów francuskiej polityki nie jest wymagana, może jednak ułatwić odbiór książki). Jeśli do gustu przypadły nam wspomnienia pisane przez żony przywódców politycznych, „Państwo Macron” mogą stać się kolejną interesującą pozycją.
http://niemaopcji.com/2017/07/caroline-derrien-candice-nedelec-panstwo-macron/

 
NOWOŚCI
ZAPOWIEDZI
Mieć odwagę służyć. Jak osiągać lepsze wyniki, służąc innym - Cheryl Bachelder
PREMIERA 12.09.2017
 


 
WYDAWNICTWOLOGOWANIE DLA PARTNERóW


13789389

 
1996 - 2017 © Wydawnictwo Studio EMKA.  Wszelkie prawa zastrzeżone.  Nota prawna  Polityka prywatności i pliki cookie